12 maja 2020

DOM KOSTKA, KTÓREGO JUŻ NIE MA

DOJAZD

Lwów od naszej miejscowości oddalony jest o 430 km, mimo to, zdecydowaliśmy się na lot samolotem, ku radości dzieci przede wszystkim. Polecieliśmy liniami Ryanair, bilety do Lwowa są niedrogie i można upolować loty w atrakcyjnej cenie. Lot zajmuje ok 40 min. Obsługa samolotu raptem zdąży przejść z wózkiem przekąsek przed cały samolot i juz trzeba lądować. Śmieję się, ponieważ na lot nie traci się czasu na Ukrainie jest godzina do przodu.

Po wylądowaniu nie czekaliśmy na bagaże, często podróżujemy z bagażem podręcznym raz, że nie musimy być dwie godziny przed odlotem na lotnisku, a dwa nie czekamy w kolejce po bagaże.  Do podręcznego bagażu spakowaliśmy nas i troje dzieci, każdy miał swój plecak, wzięliśmy ze sobą również wózek dla dwuletniej Ewy, który został spakowany do samolotu przed wejściem na pokład a po wylądowaniu czeka na płycie lotniska.

 

Remont zaczęliśmy od wyniesienia z domu wszystkiego, a było tego całkiem sporo, miałam wrażenie, że, ktoś wyszedł z tego domu i prostu już nie wrócił, było w nim wszystko nawet ubrania w szafach. Rzeczy pozostawione w domu nie były tak dużym problemem jak przeciekający dach, wilgoć, która dostawała się do domu przez kilka miesięcy spowodowała, że dom wnętrze, było wręcz przerażające, zapach stęchlizny powodował ze nie dało się w nim długo przebywać. Dlaczego wiec porwaliśmy się na jego zakup? Odpowiedz jest bardzo prosta graniczy z naszym obecnym domem i miał piękną zieloną działkę, której nam brakowało.

Decyzja zapadła- burzymy dom i tak po rozebraniu dachu, wjechała koparka i dom został całkowicie zburzony, zostały po nim tylko fundamenty.

Powiem Wam, że poczułam ogromna ulgę, kiedy dom został zrównany z ziemią i utwierdzałam się tylko w tym, że była to dobra decyzja.

 

Tern zyskał na lekkości i duży potencjał na budowę czegoś lżejszego. Został mały domek o którym napisze w najbliższym czasie.